Sobotni wieczór na stadionie Zagłębia Lubin przyniósł prawdziwy rollercoaster. Wysoka stawka w Starciu 7. kolejki PKO BP Ekstraklasy, dramatyczne zwroty akcji i bramka z rzutu karnego w 98. minucie – tak właśnie zakończył się pojedynek miejscowych z Piastem Gliwice.
Piast przełamuje niemoc, ale…
Gliwiczanie, borykający się z brakiem goli od dawna, w końcu przełamali klątwę – i to dwukrotnie. W 18. minucie Erik Jirka wpakował futbolówkę do bramki po zamieszaniu w polu karnym, a tuż po przerwie, w 52. minucie, dobijał do piłki po wyrzucie z autu – zdobył dublet i wydawało się, że to daje Piastowi trzy punkty.
Zagłębie odpowiedziało dopiero w 40. minucie – po wrzucie z autu w gąszcz ciał w polu karnym, sytuację zamknął Filip Kocaba, który z zimną krwią wepchnął piłkę do siatki.
Gdy wydawało się, że Piast zamknął mecz, nadeszły chwile desperacji. W siódmej minucie doliczonego czasu gry sędzia, po analizie VAR, wskazał na “jedenastkę”. Grzegorz Tomasiewicz zagrał ręką w polu karnym, a Michalis Kosidis nie zawahał się – pewnie uderzył i ustalił wynik na 2:2 w 98. minucie, ratując punkt dla gospodarzy.







