Sesja Rady Miasta Zabrze, na której zaprzysiężono nowego prezydenta Kamila Żbikowskiego, miała być wydarzeniem symbolicznym – początkiem nowego rozdziału dla miasta. Zamiast tego stała się punktem wyjścia do kolejnej kłótni, która rozgorzała w sieci.
Radny Sebastian Dziębowski z Konfederacji opublikował wpis, w którym podzielił się swoimi refleksjami. Podkreślił wagę uczciwej rywalizacji politycznej, apelował o zakończenie brudnych kampanii i wskazywał, że współpraca w Radzie będzie łatwiejsza, jeśli politycy nauczą się rozmawiać ponad podziałami. Zwrócił też uwagę na układ sił w radzie oraz to, że zbyt często zamiast dobra miasta liczy się układ stanowisk.
W odpowiedzi pojawił się wpis radnego Borysa Borówki z PiS. Niestety, zamiast podjąć merytoryczną dyskusję, skoncentrował się na personalnym ataku na Dziębowskiego. Zamiast rozmawiać o kierunkach rozwoju miasta, Borówka wytykał brak dyplomu, zmieniające się afiliacje polityczne czy nawet to, że Dziębowski podczas sesji korzysta z notatek. Tego typu argumenty nie tylko nie przybliżają nas do rozwiązania problemów Zabrza, ale wręcz pokazują, że polityka lokalna często zamienia się w ring personalnych połajanek.
Nie sposób nie zauważyć różnicy w tonie obu wpisów. Jeden z radnych pisze o współpracy, uczciwości i potrzebie odbudowy zaufania. Drugi odpowiada kąśliwym komentarzem, w którym dominuje krytyka osoby, a nie troska o mieszkańców. To właśnie przykład tego, co od lat zniechęca zabrzan do lokalnej polityki – gdy zamiast mówić o planach i pomysłach dla miasta, politycy wolą punktować się nawzajem.
Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że radni – niezależnie od barw partyjnych – skupią się na rozwiązaniach, a nie atakach. Zabrze stoi przed poważnymi wyzwaniami, a kłótnie na Facebooku nie poprawią jakości życia w mieście.
Poniżej podajemy link do obu wypowiedz aby mogli Państwo wyrobić sobie własne zdanie.











